Zarabianie na YouTube z roku na rok staje się coraz trudniejsze. Platforma narzuca rygorystyczne wytyczne dotyczące treści odpowiednich dla reklamodawców (tzw. Advertiser-Friendly Guidelines). Wystarczy jedno nieostrożne słowo w niewłaściwym momencie filmu, by algorytm obciął monetyzację (żółty dolar) i drastycznie zmniejszył organiczne zasięgi.
Najważniejszym punktem w wytycznych YouTube jest początek filmu. Jeśli mocne przekleństwa padną w pierwszych kilkunastu do trzydziestu sekundach wideo, możesz niemal ze 100% pewnością pożegnać się z zarobkami z reklam dla tego materiału. YouTube uważa ten czas za krytyczny, ponieważ decyduje on o pierwszym wrażeniu widza (i reklamodawcy).
YouTube dzieli brzydkie słowa na kategorie. Delikatne przekleństwa używane okazjonalnie w trakcie trwania wideo (po pierwszych 30 sekundach) zazwyczaj nie powodują utraty monetyzacji. Jednak ciężkie wulgaryzmy, mowa nienawiści, czy obraźliwy język o charakterze seksualnym, używane regularnie przez całe wideo, skutkują natychmiastowym wyłączeniem reklam.